|
Tegoroczna wyprawa na Teneryfę była niezwykle udana - możemy pochwalić się prawdziwym
sukcesem. Towarzystwo dobrze zgrało się już na lotnisku w Warszawie, nie było żadnych
trudności organizacyjnych, a pogoda dopisała w pełni i nalataliśmy się do bólu. Towarzyszył
nam radosny klimat i wszyscy byli zadowoleni. Podczas 14 dni tylko jeden dzień był bez
latania z powodu obejmującego całą wyspę bardzo silnego wiatru. Niektórzy oczywiście
przeznaczyli kilka dni na atrakcje inne niż latanie, lecz prawdziwi zapaleńcy latali przez
13 dni. Dzięki dobrej znajomości terenu udało się nam dobrze polatać także w dniach, w
których z powodu dużego zachmurzenia lub deszczu prawie wszyscy paralotniarze na Teneryfie
siedzieli przy piwie - my, znając charakterystykę pogody i terenu potrafiliśmy w tych
dniach dowieźć załogę do startowisk, na których było słonecznie i panowały wspaniałe
warunki termiczne lub żaglowe. Zgodnie z naszą dewizą byliśmy zawsze tam, gdzie lata się
najlepiej. Lataliśmy w wielu niezwykle zróżnicowanych miejscach i warunkach - korzystaliśmy
z siedmiu startowisk, a zobaczyliśmy 10 (łącznie na Teneryfie jest 15 znanych startowisk).
Zażywaliśmy prawdziwej termiki, żagla na kilkuset metrowych klifach, a także zlotów w
spokojnym powietrzu z 2200 m na plażę. Lądowaliśmy w wielu różnych miejscach. Jedną z
najbardziej magicznych przygód było lądowanie na otoczonej pionowymi klifami plaży, z
której nie było łatwego wyjścia. Z trudem się stamtąd wydostaliśmy z powodu narastającego
poziomu fal. Niektóre plaże istnieją tylko wówczas, gdy na oceanie panuje spokój. Znikają,
gdy na wodzie pojawiają się większe fale.
Oprócz przygód lotniczych przeżyliśmy mnóstwo innych wspaniałych atrakcji - od wylegiwania
się w gorącym słońcu, przez treking po uroczych okolicach, oglądanie wschodów słońca z
płaskowyżu pod wulkanem, zwiedzanie jednego z najpiekniejszych ogrodów zoologicznych z
uznanym za najlepsze na świecie delfinarium i fokarium, prawie 5-godzinną zabawę w
najnowocześniejszym parku wodnym w Las Americas, po nurkowanie w wodach wypełnionych
mnóstwem dziwolągów i roślin zamieszkujących nadzwyczaj urozmaicone skaliste dno, gdzie
przejrzysta woda zapewniała widoczność na 30 m. Podczs nurkowań dwóch członków naszej ekipy
zdobyło podstawową licencję płetwonurków i wykonało zejście na 21 m!
Mieszkaliśmy w bardzo fajnym, położonym niedaleko plaży hotelu z opcją All Inclusive, w
którym korzystaliśmy z dużego basenu z podgrzewaną wodą, boiska do siatkówki i wielu innych
atrakcji organizowanych przez polsko/włoską załogę animacyjną. Hotel położony było też
bardzo blisko najczęściej używanych startowisk. Po dwóch tygodniach wszyscy jednogłośnie
stwierdzili, że najchętniej zostaliby na wyspie kolejne dwa tygodnie. Na pewno będziemy tam
w styczniu przyszłego roku.
Przypominam, że 28 lutego jedziemy na równie wspaniałą wyprawę do Andaluzji - do miejsca,
które dobrze znamy po zeszłorocznej wyprawie. Są jeszcze wolne miejsca - zapraszamy!
Opaleni, wypoczęci i naładowani niesamowitą energią...
Zapraszamy na Wyspy Kanaryjskie w przyszłym roku!
Autorzy zdjęć: Maciej Bejm, Dąbrówka Czachowska, Tadeusz Dunajski, Marek Jur, Magdalena Nowak, Monika Orłowska, Sławomir Socha, Mirosław Stępień, Szymon Wachta.
|